Gangster ksywa Słowik.– W czasie procesie gangu pruszkowskiego wyszło na jaw, że chroniony przez antyterrorystów Słowik nie może się doczekać wyroku od dziewięciu lat. Pierwszy termin procesu został wyznaczony na początek 1994 r. Ale do rozprawy nie doszło, bo Słowik, jako jeden z trzech głównych oskarżonych nie stawił się. Na drugą rozprawę nie przyszedł drugi oskarżony. Na trzeciej już cała ława dla oskarżonych była pusta. Mijają lata. Na ponaglenia z prokuratury sąd odpowiadał, że sprawdza miejsca pobytu oskarżonych. W 2001 r. akta wędrują do prokuratury warszawskiej, bo toczy się śledztwo przeciwko "Pruszkowowi”. Gdy w czerwcu 2002 r. wracają do sądu, okazuje się, że sprawa będzie wkrótce przedawniona. Wyznaczono szybko rozprawę. Ale znów nie udało się zapełnić ławy oskarżonych – Słowik siedział w areszcie ekstradycyjnym w Hiszpanii. Poza tym gdzieś przepadł jeden tom akt; trzeba było go odtworzyć. Nim to się stało, prokurator wystąpił o umorzenie głównych zarzutów. Czytaj dalej.
|